Czy już nie wróci czas siły — zupełnej
Ani ma jeszcze zasłynąć
Wiek, gdy po Runo ważono się płynąć
Ze złotej uwite wełny?
Lec na kolchidzkiej tkaniny kobierce
Nikt-że już więcej nie pragnie?
Lub, bohaterów czulsi spadkobierce,
Woląż się ująć za jagnię?
Smoka czy wielki łeb dziś wyzwie kogo,
Rykiem otrębując turniej;
Lub jest-że, kto by rad go potrzeć nogą
I wynieść się nadeń górniej?
Czy ramion marmur — czy muszkułów granie
I cało-strojność budowy
Nie ma już więcej nic za powołanie
Nad strawność dobrą? byt zdrowy?
Bohaterowie wszak od wieków w wieki
Kraj zdobywają zaklęty —
I od Achilla mniej bywa kaleki,
Kto nie wyzuł z ostróg pięty!
Miałażby słodycz chrześcijańska, nowa,
Zawistnym być Męstwa druhem? —
Gdy ona raczej, jako białogłowa
Wierna — współ-zwycięża duchem!
Miałażby włosów srebrność księżycowa
Wyzwalać z Dziejów-zaciągu?
Lecz starość, w czas swój, bywa więcej zdrowa
Od bark greckiego posągu:
Mojżesz — wiek blisko przeżywszy, powstawa
Wyswobodzicielem ludu —
Heroizm czysty wcześnie nie dostawa,
I nie dostawa — bez cudu!
Owszem — śmierć sama i jej piekieł-krater
Cóż są? — rzecz wielka lub licha:
W miarę do tego, jak? jaki bohater?
Dopełnił swego kielicha —
Niechże więc Kolchów wiek sobie nie wraca,
Współczesność w równej mam cenie:
Heroizm będzie trwał, dopóki praca;
Praca? — dopóki stworzenie!





Dodaj komentarz