Witamy w Krakowie, gdzie pieniądze, jak liście spadają z drzewa, a miejskie służby nie nadążają z ich sprzątaniem.
Po niedawnej aferze z innowacyjnym CoolCo’s, czyli pilotażowym stawianiem wiat-siedzisk, za 20 tys. euro, krakowscy urzędnicy postanowili naprawić huśtawkę!
W lipcu, Zarząd Zieleni Miejskiej, ogłosił przetarg na wykonanie robót budowlanych i doposażeniu Smoczego Skweru, placu zabaw przy ul. Klimka Bachledy. Z placu zabaw korzystają codziennie setki dzieci, z pobliskich osiedli i przedszkoli. Do pierwszego przetargu, w którym miasto oferowało 68 tys. zł, jednak nikt się nie zgłosił. W związku z tym ZZM, planując kosztorys na 2024 rok, podniósł kwotę do 95 tys. złotych.
Prace na skwerze, poza instalacją huśtawki, dotyczą m.in. na instalacji bujaków, zabezpieczeniu drzew, oraz instalacji kolejnej bezpiecznej nawierzchni EPDM, która latem, nagrzewa się do kilkudziesięciu stopni – wiadomo, naturalna trawa lub piasek, w betonowym mieście nie pasuje.
100 tys za huśtawkę – skrót myślowy
Urzędnicy tłumaczą, że media rozdmuchały sprawę i huśtawa nie będzie kosztować 100 tys. złotych, a jedynie 24 tys. Kwota 100 tys. złotych, to skrót myślowy, użyty przez media. „Zadanie polegające na doposażeniu Smoczego Skwery przy ul. Klimka-Bachledy nie polega jedynie na wymianie huśtawki, a tak podawana w mediach informacja jest skrótem myślowym przekazującym mylne informacje.”, czytamy na stronach ZZM w Krakowie.
Skrótem myślowym, może także okazać się; ławka za 228 tys. złotych lub 11 ławek za 1,2 mln złotych na zrewitalizowanym Placu Biskupim, samopodlewająca się donica za prawie 150 tys zł. na Placu Wszystkich Świętych, wspomniana wcześniej wiata za 20 tys euro, motorówka za 200 tys. dla ZZM i kosiarka do trawy z cenę luksusowego samochodu, 220 tys. złotych.
W sprawę, zaangażował się Marcin Borek, radny dzielnicy Prądnik Czerwony.
Plac wymaga remontu, a huśtawka nie nadaje się do użytku, więc ZZM zdemontował siedziska. Mieszkańcy bardzo prosili o to, aby przywrócić jedynie huśtawkę. Zwróciliśmy się więc do zarządu zieleni o wycenę. Pierwsza opiewała na kwotę 60 tys. złotych. Kwota ta była dla nas astronomiczna, bo chodziło nam tylko i wyłącznie o przywrócenie małej huśtawki. W wycenie znalazły się dziwne punkty, takie jak zabezpieczenie drzew, albo wywóz 17 metrów sześciennych gruzu czy pielęgnacja trawy. Dorzucono również dwa koniki na sprężynach. Od kilku miesięcy prosimy o spotkanie z kosztorysantem, w celu wytłumaczenia tejże sprawy. Niestety, dostaliśmy odpowiedź, że kosztorysant jest na urlopie tacierzyńskim, a potem ZZM milczał
– mówi radny dzielnicy Prądnik Czerwony Marcin Borek.
Kosztorys inwestorski, zaktualizowany w lipcu 2024 r. opiewający na kwotę 82 286,40 zł:
- urządzenia zabawowe (w tym dodatkowe) i słupy zacieniaczy 24 443,79 zł.
- roboty rozbiórkowe (w tym stara nawierzchnia EPDM) 12 896,46 zł,
- gospodarka drzewostanem 5 735,07 zł,
- budowa nowej nawierzchni EPDM 36 772,70 zł (pow. ok 50 mkw; brak możliwości punktowej wymiany nawierzchni wraz z podbudową),
- wykonanie nawierzchni trawiastej i rekultywacja terenu 2 438,38 zł,
- urządzenia zabawowe (w tym dodatkowe) i słupy zacieniaczy 24 443,79 zł.
Rozwiązanie?
Jeden metr bieżący solidnego, stalowego, nierdzewnego łańcucha kosztuje około 100 złotych. Do tego potrzebujemy siedzenia z drewna lub tworzywa sztucznego, zaciski, śruby i nakrętki – stelaż jest gotowy, wystarczy zawiesić. W sumie, cztery zestawy do huśtania powinny kosztować około 1000 złotych, a patrząc na stelaż, potrzebne są dwa zestawy. Huśtawki na łańcuchach, znajdziemy w wielu miejscach w Krakowie. Jednak to rozwiązanie może być zbyt tanie lub oczywiste. Więc dzieci pozostaną bez huśtawki przez kolejne miesiące, a zadłużony Kraków znów wyda pieniądze, których w budżecie brakuje.
Inne, nowatorskie pomysły krakowskich urzędników













Dodaj komentarz